Taniec marionetek - Tomasz Niziński.jpg

To nie jest kolejna książka o ratowaniu świata.

W tej rozgrywce stawka nie jest większa niż życie, a ludzkości nie grozi zagłada, lecz w najgorszym wypadku znaczne podwyższenie stóp procentowych.

Witaj w świecie, w którym demony są analfabetami, nekromanci nigdy nie trzeźwieją, a bohaterowie są zawsze gotowi ryzykować życiem. Cudzym.

Ta powieść to odtrutka na konwencjonalne historie, w których Dobro zawsze zwycięża (i w których w ogóle występuje takie pojęcie). Przewrotna, złośliwa i pełna czarnego humoru, sprawi, że będziesz kibicować postaciom, które nie zasługują na choćby odrobinę sympatii i wybuchać śmiechem w najmniej spodziewanych momentach.

 

Świat się zmienia... A właściwie już się zmienił, tylko jedna prowincja na dalekim odludziu jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Już wkrótce fala historii zmiecie dotychczasowe struktury władzy, tradycyjne podziały i konflikty, które od wieków targały tym zapomnianym przez cywilizację regionem. 

W samym sercu tych zdarzeń znajdzie się grupa (anty)bohaterów, próbujących wyczuć skąd powieje wiatr i czym prędzej przyłączyć się do zwycięzcy.  Cyniczny, pozbawiony skrupułów oficer dla którego żadna intryga nie jest zbyt śliska;  skorumpowany i leniwy kwatermistrz, posiadający unikalny talent do sprawiania, że przedmioty wokół niego znikają bez śladu; demon, który porzucił zwodzenie ludzi na manowce, by zająć się prowadzeniem antykwariatu; alchemik, który... aaa, szkoda gadać. 

Gdy tradycyjny, arystokratyczny porządek znajdzie się pod presją potężnego banku i bogatych rodów kupieckich, popyt na miecze do wynajęcia gwałtownie wzrośnie, a ci, którzy je dzierżą, będą musieli zdecydować komu zaprzedać swoje dusze.

Taniec  marionetek - Tomasz Niziński 3D - BFDuże.png

Tomasz Niziński w wywiadzie o Tańcu marionetek:

Fantasy jest z reguły gatunkiem, w który czytelnik ucieka, by schronić się przed światem. Nie wynika to tylko z faktu, że pisze się tam o jednorożcach i elfach, ale także dlatego, że oglądamy te wszystkie magiczne królestwa z perspektywy jakiegoś wyjątkowego, opisanego przez przepowiednię bohatera, wyposażonego w moc pozwalającą na kształtowanie biegu wydarzeń. Jest to zasadniczo odmienne od codzienności przeciętnego człowieka, którego wielki świat z reguły omija, a od czasu do czasu potraktuje kopniakiem. Erikson i Cook byli tymi, którzy wreszcie dali głos zwykłym ludziom, obserwującym z ziemi podniebnie walki potężnych czarowników. Tę właśnie perspektywę chciałem zachować. Moi bohaterowie nie kształtują świata, mogą co najwyżej dostrzegać pewne zachodzące w nim zmiany i próbować na nie reagować, by znaleźć się we właściwym miejscu i czasie. Co wychodzi im raz lepiej, raz gorzej.

Pełna treść wywiadu jest dostępna pod tym linkiem.

pexels-photo-680671.jpeg

 

 

"Doprowadzenie transportu wojskowego ekwipunku z punktu A do punktu B stanowi spore wyzwanie. Przejęcie cudzego transportu w połowie drogi, uprowadzenie go bez pozostawienia za sobą tropu, ukrycie go w bezpiecznym miejscu, a potem spieniężenie na czarnym rynku w sposób, który nie pozwoli na wyśledzenie pochodzenia towarów – to już była magia logistyczna na najwyższym poziomie wtajemniczenia. Lub – jak nazwałby to Liczydło – przeciętny czwartek. "

Fragment powieści